2026.06.04


O intronizacji królewskiej i marszałkowskiej Roku Pańskiego 2026, o cudzie osobliwym, gdy skarbnik puchar przegrał, nim go wygrał i o tym, jako niektórzy do domów wracać nie chcieli.

Roku Pańskiego dwa tysiące dwudziestego szóstego, dnia czwartego miesiąca czerwca, gdy wierni chrześcijanie obchodzili święto Bożego Ciała, zacna społeczność Bractwa Kurkowego Grodu Bytomskiego nie tylko ku chwale Najwyższego modły zanosiła, ale też nową władzę królewsko marszałkowską na urząd wynosiła.

Jako iż nie godzi się pobożności zaniedbywać, tedy delegacja bracka wraz ze sztandarem swym dostojnym udała się do kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Bytomiu, gdzie w procesji Bożego Ciała kroczyła statecznie, nie bacząc na skwar ni kurz drogowy. Mieszczanie patrzyli przychylnie, dzieci zaś bardziej ciekawi były sztandaru niźli kazania.

Tymczasem w Dzierżnie, na leśnym celostacie, już od świtania tak bladego, iż nawet koguty ziewały jeszcze po nocnych trudach, rozpoczęto przygotowania do wielkiej uroczystości. Strzelcy czyścili broń, gospodarze stoły szykowali, a co gorliwsi rozważali, czy większym wyzwaniem będzie trafienie do tarczy czy też odnalezienie później własnego kapelusza.

Zjechały się bractwa z całego Śląska, a gwar uczynił się taki, jakoby na jarmarku świętojańskim wszystkie gęsi postanowiły przemawiać naraz. Rozegrano tedy zawody znamienite. Strzelano o Puchar Prezydenta Miasta Bytomia, którego fundatorem był sam prezydent Mariusz Wołosz. Strzelano także o Tarczę Marszałkowską, hojnie ufundowaną przez nowo obranych marszałków, Brata Michała Kukulskiego i Siostrę Sylwię Gajdę. Największe jednak emocje wzbudziło Strzelanie Królewskie, gdzie tarczę ufundował nowo obrany Król Kurkowy Roku Pańskiego 2026, Brat Artur Koleba.

Wielce bliski zwycięstwa był skarbnik bracki, który drugie miejsce zdobył w walce o Puchar Prezydenta. Sam zaś rzec miał z westchnieniem godnym poety i poborcy podatkowego zarazem, iż „przegrał puchar”. Słowa te tak głęboko zapadły w pamięć zgromadzonych, że niejeden do wieczora roztrząsał, jak można przegrać coś, czego się jeszcze nie posiadało.

Gdy ucichł huk strzałów, a ostatnia tarcza przyjęła swój los z należytą godnością, ogłoszono wyniki i rozdano nagrody. Potem nastała chwila podniosła, podczas której nowej Radzie Bractwa przekazano regalia królewskie i marszałkowskie. Były tam oznaki godności tak znamienite, że nawet najstarsi bracia prostowali plecy, a najmłodsi przez chwilę udawali powagę dłużej niż dwa pacierze.

Nie samą jednak powagą człek żyje. Po ceremoniach nadszedł czas biesiady. Rozmowy płynęły wartko niczym Bytomka po ulewie, śmiech niósł się po lesie, a pieczyste znikało ze stołów z szybkością godną najlepszych łuczników. Pewien brat miał nawet rzec do pewnej białogłowy, iż jej oczy świecą jaśniej niźli nowo wypolerowana lufa. Na co ona odparła, że niech lepiej pilnuje celowania, bo od samego patrzenia jeszcze żadnej tarczy nie zdobył. Tak więc i śmiechu, i rumieńców nie brakowało.

Lecz pod całą tą wesołością kryła się rzecz poważna. Bractwo bowiem nie jest jeno zgromadzeniem strzelców, ale wspólnotą ludzi wiernych tradycji, pamięci przodków i służbie lokalnej społeczności. Przekazywanie insygniów nie oznacza wyłącznie zmiany urzędu, lecz także przejęcie obowiązku dbania o dziedzictwo, honor oraz dobre imię braci i sióstr kurkowych.

A gdy słońce ku zachodowi się chyliło, wielu uczestników wciąż nie śpieszyło się ku domostwom swoim. Jedni wspominali najlepsze strzały, drudzy najgorsze pudła, a jeszcze inni zastanawiali się, czy dzień był za krótki, czy może towarzystwo nazbyt dobre.

W kącie zaś siedział skryba trzeźwy, bez kropli trunku w ustach, pergamin zapełniając pilnie. Spoglądał na wszystko uważnie, na śmiechy, rozmowy, zaszczyty i wzruszenia. I pomyślał, iż choć tarcze bywają przestrzelone, kapelusze zagubione, a puchary czasem „przegrane”, to pamięć o takich dniach trwa dłużej niźli echo ostatniego wystrzału.

 zmagania o nagrodę Prezydenta  ⟩⟩⟩ 
 zmagania o nagrodę Króla  ⟩⟩⟩ 
 zmagania o nagrodę Marszałków  ⟩⟩⟩ 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz