Roku Pańskiego dwa tysiące dwudziestego czwartego, dnia piątego października, gdy słońce chyliło się ku jesiennym zamyśleniom, na strzelnicy sportowej przy Szkołach Mechaniczno-Elektronicznych w Bytomiu zebrali się mężni strzelcy i zacne niewiasty, aby odbyć kolejną edycję Zawodów Kanclerskich – igrzysk pod patronatem naszej miłościwej Kanclerz, Siostry Moniki Waligóry-Wylężek.
Owa Pani, hojniejsza nad samą królową Bonę, ufundowała nagrody wielce zacne: tarczę drewnianą imieniem własnym okraszoną, puchary godne królewskich stołów, a i rozmaite gadżety, które i serce i kiesę radują.
Że nagrody wspaniałe, tedy i rywalizacja była zawzięta niczym turniej o rękę królewny. W szranki stanęło aż dwadzieścia i cztery dusze, co z broni bocznego zapłonu, kalibru pięć i sześć dziesiątych milimetra, na dystansie dwudziestu pięciu metrów stali prosto jak świece na ołtarzu, celując w tarcze jak w serca niewiast.
A choć zapał był gorący, atmosfera była iście bracka – śmiech, żarty i poklepywanie po plecach rozlegały się po strzelnicy. Byli i tacy, co do strzelania więcej mieli serca niźli oka, ale i im należało się miejsce przy stole, gdzie nasze Siostry zacne poczęstunek suto zastawiły.
Po mnogich strzałach i westchnieniach, okazało się, że najlepszym strzelcem został Brat Andrzej Suchanek, co 42 punkty zebrał – wynik godny zapisu w księgach! Lecz oto w finale, w rywalizacji o imienną tarczę, nasza Pani Kanclerz sama wykazała się celnością większą niźli Władysław Jagiełło pod Grunwaldem! A jednak w szlachetnym geście, zwycięstwo swoje oddała drugiemu – Bratu Sebastianowi Orlickiemu, który odtąd nosi zaszczytny tytuł zwycięzcy.
Szczególną osobą w tej opowieści jest nasz Skarbnik – niestety, ostatni w rundzie finałowej. Biadając nad swym losem, tłumaczył się przed bractwem, iż nie jego ręka zawiodła, ale uroda naszej Pani Kanclerz, co to, niczym rusałka wodna, rozpraszała celnych mężów swym uśmiechem i spojrzeniem.
Wszelako, jak zawsze, najważniejsza była nie chwała ni złoto, lecz wspólna radość, śmiech przyjacielski i pieczołowite pielęgnowanie brackiej więzi, która, jak wino staropolskie, z wiekiem tylko lepsza się staje.
(MW)
pismo należycie do wydrukowania przysposobione 〉〉〉
wyniki i rozrachunek brackich ćwiczeń strzeleckich 〉〉〉
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz